Pomaganie.

Jak to jest z tym pomaganiem? Skąd mam wiedzieć, czy pomagając wyświadczam komuś rzeczywistą przysługę, czy też uczę go cwaniactwa, pazerności, łatwizny? Mam pomagać tylko tym, których dobrze znam? Tak byłoby najprościej, bo mam na nich wpływ, mogę ich obserwować, trzymać rękę na pulsie, conąć ją w razie potrzeby. Tak jest z najbliższymi, z tymi, z którymi łączą mnie kontakty osobite. Są między nami emocje i one oddziaływują na nas, a więc zmieniają nas. Moje dzieci nie mogą przyjmować obojętnie mojego postępowania – ono ma na nich wpływ. I tak samo ci, którzy wiążą się z nimi – stają się przez to moi i też, czy tego chcą, czy nie – są pod moim wpływem. Nikt ich do tego nie zmuszał, sami chcieli, sami się pod mój wpływ oddali. Pewnie nieświadomie, ale skutecznie. No i mam teraz nowe dzieci, ananasów co się zowie. I poradzę sobie z nimi, poradzę sobie z nimi wszystkimi śpiewająco. Taka im się trafiła teściowa! Myśleli sobie, że są mądrzy, silni, że umieją dobrze kombinować, a jednego nie przewidzieli – tego, że jestem bystrzejsza od nich. Mają szczęście, że ich lubię. A ich sprawą jest polubienie mnie, bo innego, lepszego wyjścia nie mają. I silna jestem, wszystko przetrzymam i zawsze będę górą, bo taka jest moja postawa, taka pozycja, takie moje miejsce. To ja jestem teraz ich matką – wybrali mnie wybierając sobie żony. Kochane ananasy! Życie przed nami, mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>